Wiele kobiet myśli, że pewność siebie to cecha charakteru. Coś, co się „ma” albo „nie ma”. Tymczasem bardzo często rodzi się ona z tego, jak czujemy swoje ciało i jak się w nim poruszamy. Gdy ciało jest niestabilne, spięte i niepewne – głowa natychmiast to przejmuje.
Chodzenie na obcasach obnaża te mechanizmy wyjątkowo mocno. Każdy krok wymaga uważności. Nie da się iść „na autopilocie”. I właśnie dlatego obcasy mogą być ogromnym narzędziem rozwoju pewności siebie – jeśli nauczysz się z nich korzystać.
Zmienia się środek ciężkości, aktywują się inne partie mięśni, a ciało musi znaleźć nową równowagę. Jeśli tego nie potrafi, pojawia się napięcie, sztywność i stres. Jeśli jednak nauczysz się prawidłowej postawy i ruchu, ciało zaczyna pracować spokojnie, a chód staje się płynny.
Właśnie wtedy pojawia się efekt, który wiele kobiet opisuje jako „wewnętrzny spokój” albo „poczucie bycia na swoim miejscu”.
Bo próbują dopasować się do wyobrażenia, jak „powinno się” chodzić. Kopiują ruchy, tempo i styl, które nie pasują do ich ciała. Efekt? Brak autentyczności i napięcie.
Dobra technika chodzenia na obcasach nie polega na udawaniu kogoś innego. Polega na znalezieniu własnego rytmu, tempa i sposobu poruszania się, który jest zgodny z Twoją sylwetką i osobowością.
Nie tylko umiejętność chodzenia w szpilkach. Zostaje lepsza postawa, większa świadomość ciała i spokojniejszy sposób poruszania się również w codziennym życiu. To dlatego wiele kursantek mówi, że zmiana widoczna jest nie tylko w lustrze, ale i w tym, jak są odbierane przez innych.
Tak, pod warunkiem że są noszone świadomie, bez napięcia i presji.
Nie. Nauka chodzenia na obcasach rozwija świadomość ciała również w płaskim obuwiu.
Nie – to także praca z postawą, ruchem i emocjami.